Portal dla mechaników samochodowych i sprzedawców części
Profi

Konfiguratory olejowe Hurtownie Katalogi części Programy warsztatowe
Nasz Katalog

WERSJE DRUKOWANE:
DOSTĘPNE W HURTOWNIACH.
ONLINE: KLIKNIJ PONIŻEJ.
Reklama
Stukanie tylnej belki w Mondeo
11.08.2014
Większość egzemplarzy Mondeo z lat 2000-2007 wymaga...
Wesołe zegary Laguny II
10.07.2014
Żyją swoim życiem
Po śladach do uszczelki
14.05.2014
Czarno na białym, a raczej zielono na szarym,
czyli...
Klasa A ze strzałą?
28.03.2014
Co się stało tej A klasie?
Reklama
LPG w Rapidzie
03.08.2013
Czeski film z montażu
BRC LPdi
18.06.2013
BRC dołącza do producentów systemów bezpośredniego...
LPdi do Kia i BMW
13.06.2013
Nowe propozycje Vialle
Jesteś tutaj: Start » Strefa Kierowcy » Samochody » Testy
Suzuki Swift Sport
Oceń


Pamiętam II generację Swifta GTi, z której znajomy codziennie wyciskał siódme poty i wspólnie nie mogliśmy się nadziwić ile ten samochód potrafi wytrzymać. Brzydki jak siedem nieszczęść, ale szybki i niezniszczalny  jak mało który konkurent.

Kolejny epizod związany ze Swiftem, który utkwił mi w pamięci, to pobyt na Węgrzech i morze kolorowych Swiftów przelewających się ulicami. Ten samochód zmotoryzował naszych bratanków od szabli i szklanki. Fabryka w Esztergomiu była strzałem w dziesiątkę.

Ostatnim tematycznym wspomnieniem była przejażdżka - jako pasażer - z pewnym użytkownikiem II generacji Swifta 1.3 w wersji  sedan. Kierowca, typowy emerytowany "kapelusznik",  nie mógł się nachwalić japońskiego autka. Na liczniku miał już już grubo ponad 100 tys. km, a technicznie auto wciąż wyglądało jak nowe.  Opowiadając o swoim cacku, jegomość nagle tajemniczo błysnął okiem i na drugim biegu wcisnął pedał gazu do deski. Swift bez cienia protestu rozpędził się do 100 km/h. Widzi Pan co potrafi ten 1.3? Trudno było nie odczuć nutki satysfakcji w głosie.


Dla osób, które śledzą losy historii japońskiej marki, Suzuki to symbol skromnego, ale niezawodnego samochodu, który był najlepszym przyjacielem zmotoryzowanego, skromnie zarabiającego człowieka.  Samochodu, który potrafił znacznie więcej niż można było się tego spodziewać na pierwszy rzut oka. Samochodu, który tak jak prawdziwy japoński samuraj był skromny, wzorowo wychowany, ale wtedy, kiedy trzeba potrafił pokazać, że potrafi znacznie więcej niż zachodni "pyskacze".

Trzecia generacja Swifta zadebiutowała w roku 2005. Pojazd zyskał nie tylko na urodzie, ale także na właściwościach jezdnych. Inne proporcje nadwozia sprawiają że auto prowadzi się jak mały gokart. Niski, szeroki, dość krótki, z kołami rozstawionymi w narożnikach karoserii. Sam miód, dla każdego, kto lubi jeździć samochodem.

Swift cieszy się doskonałą opinią mechaników. Do ASO przyjeżdża głównie na przeglądy.
Kiedy podniosłem na podnośniku prezentowany egzemplarz, bardzo szybko zorientowałem się dlaczego. Samochód był suchy jak pieprz. Na sąsiednim stanowisku stał starszy o rok, inny egzemplarz i również wyglądał podobnie.


Silnik opisywanej wersji Sport, to szesnastozaworowa jednostka 1.6 z dwoma wałkami rozrządu, wyposażona w system zmiennych faz rozrządu (VVT). Rozwija 125 KM przy 6800 obr./min. I maksymalny moment 148 Nm przy 4800 obr./min.



Auto wyposażone jest w elektronicznie sterowanie przepustnicą podgrzewaną cieczą chłodzącą. Sport otrzymał specjalnie wykonany kolektor ssący i oczywiście sportowy układ wdechowy. Producent zastosował także sprzęgło o zwiększonej średnicy (o 1 cm). Plusem jest bezobsługowy łańcuch rozrządu.


Kolejny mały samochód z prostym zawieszeniem doskonałym na polskie drogi.
Zawieszenie to "stara szkoła" i nie znajdziemy w nim nic nadzwyczajnego. Sekretem właściwości jezdnych jest prawidłowe zestrojenie. Plusem dla użytkownika będą rekordowo niskie koszty ewentualnych napraw. Z przodu mamy stalową ramę pomocniczą oraz układ McPherson. Kolumny współpracują z wahaczami trójkątnymi. Silentbloki wahaczy pracują w pozycjach, które gwarantują maksymalną wytrzymałość. Jeden jest ułożony poziomo, drugi pionowo.


Z tyłu zastosowano prostą belkę zespoloną Poddostawcą amortyzatorów na pierwszy montaż jest firma Monroe - znana z doskonałych kampanii reklamowych i... średniej jakości produktów. Ale nie zapeszajmy - może akurat te zastosowane w Swifcie będą na najwyższym poziomie.
Ciekawostką jest jest  tylny układ hamulcowy. Zaciski umieszczono poziomo, u góry - większość producentów montuje je z boku.
W standardowym wyposażeniu Swifta Sport jest układ ABS z EBD oraz układ ESP, który można wyłączyć.


Swift Sport jest ukoronowaniem obecnej gamy modelu. Możliwość przejażdżki przyjąłem z olbrzymią przyjemnością. Samochód posiada system "hands free", a zatem kluczyk mogłem pozostawić w kieszeni i otworzyć samochód naciskając na guziczek w klamce. Uwagę zwróciły świetne fotele. Już w Swiftach II miały charakterystyczne, grube oparcia. Tu również nie można im niczego zarzucić.

Chwileczkę mocowałem się z pokrętłem uruchamiającym silnik. Zablokowała się kierownica i pokrętło nie chciało się przekręcić. Po chwili puściło i wskazówka obrotomierza skoczyła na 1100, a później opadła do 900 obrotów. W sytuacji awaryjnej można w pokrętło wsadzić kluczyk, ale jeśli wszystko działa, nie jest to potrzebne.

Pierwsze kilometry nie zapowiadały specjalnych wrażeń. Na dole silnik jest trochę ospały, wyraźnie brakuje mu momentu. Starsza generacja wydawała się żwawsza. Żwawsze są także stare francuskie usportowione maluchy, np. Citroen Saxo VTR i VTS.

Po pewnym czasie okazuje się, że to tylko pozory. Trzeba korzystać z górnej skali obrotomierza i Swift zaczyna spełniać stawiane przed nim oczekiwania. Im dłużej  się w nim jeździ, tym bardziej się go lubi.

Techniczna perfekcja. Tyle można powiedzieć. Jedynka - 60 km/h. Dwójka - 100. Dalej nie powiem, bo nie będę propagował nieodpowiedzialnego stylu jazdy. Samochód czuje się kręgosłupem, biegi chodzą jak na japońską skrzynię przystało, silnik pracuje jak Play Station.

Odrobinę zbyt grzeczny jest elektrycznie wspomagany układ kierowniczy. Tak jak gdyby producent obawiał się, że przesadne usportowienie pojazdu nie będzie mile widziane. A przecież można było zrobić dwa stopnie siły wspomagania, z opcją modyfikacji guzikiem na desce rozdzielczej, tak jak z powodzeniem robi od dawna Fiat.


Przy tych możliwościach zawieszenia, aż prosi się o jeszcze jedną mocniejszą wersję silnika. Bo tak, pozostaje jednak pewien niedosyt, choć dane katalogowe wydają się naprawdę obiecujące.
Jeśli ktoś myśli, że za kierownicą Swifta Sport szalałem cały czas - jest w błędzie. Pewnie, chciałem przekonać się co maleństwo potrafi, ale bardzo interesowało  mnie także to, jak radzi sobie w warunkach codziennej eksploatacji. Podczas spokojnie pokonywanej trasy i w korkach.

I mogę powiedzieć, że nie jest źle. Średnie spalanie waha się w przedziale od 6-8,5 litra, oczywiście, przy założeniu że nie kładziemy cegły na pedale gazu, tylko jeździmy z głową na karku. Przy 80-110 km/h samochód jest dość cichy, gwarantuje pełny komfort podróży. Na ilość miejsca z przodu nie można absolutnie narzekać. Z tyłu jest ciaśniej, a bagażnik - taki sobie. Plus za praktyczną, podwójną podłogę - cenniejsze rzeczy możemy schować tak, aby nie kusić amatorów cudzej własności.


Po zakończeniu jazd miałem okazję rozmawiać z kilkoma użytkownikami modelu. Ci, którzy są zwolennikami czystej, technicznej jazdy, bardzo cenią sobie ten samochód, ponieważ za rozsądną cenę oferuje naprawdę wiele. Osoby nastawione wyłącznie na spektakularne osiągi żałują, że auto nie jest jeszcze szybsze, ponieważ gdyby było, można by nim było skutecznie rywalizować z mocniejszymi i znacznie droższymi wersjami Mini (w sumie tego typu stwierdzenia są jednak trochę na wyrost, bo podwoziowo Mini prezentuje jednak znacznie  wyższy poziom).

A moje zdanie? Hmm. Kolejny, dobry Swift. W II generacji modelu, najlepsze silniki wyrywały się wręcz z wątłego nadwozia. Tu, solidna karoseria i wyważone zawieszenie sprawia, że nie odczuwamy aż tak pełnego potencjału tego bardzo dobrego silnika. Ale gdyby tak pod maską wsadzić dwulitrówkę - kto wie.





Komentarze
2013-05-16 10:36 przez: banzai
Dziwne, że Suzuki ma tak małą i niezbyt atrakcyjną ofertę aut. Kizachi to padaka, a te pozostałe - trwałe, ale strasznie przestarzałe. Ale faktycznie są cholernie trwałe.
2013-07-31 20:49 przez: Łukasz
Tak, jak pisze autor tekstu zgodzę się z nim w 100%. Jeżdżę dwa lata i wszystko jest ok. Pojawia się uśmiech na twarzy, gdy wciagasz mocniejsze auta :_)
2016-04-12 09:49 przez: KT
Jeśli chodzi o awaryjność tego modelu to chciałbym zwrócić uwagę na wypalające się bardzo wcześnie katalizatory (nawet już przy ok. 40 tys. km.). Z uwagi na konstrukcję w kolektorze wydechowym ich wymiana również do najtańszych nie należy. Ja osobiście wymieniłem sam wkład katalityczny w nieautoryzowanym warsztacie specjalizującym się w układach katalitycznych co mnie kosztowało 1000 zł. Jeżdżę rok i po 20 tys. km. wszystko jest OK. W ASO wymiana katalizatora jest niebiańsko droga. Poza tym auto sprawuje się wzorowo.


autobeztajemnic.pl
Kultowe narzędzia cz.3
14.08.2014
USAG - włoska tradycja pod skrzydłami Stanley-a
Kultowe narzędzia cz. 2
13.06.2014
Sap-on: w USA to firma znana mechanikom prawie tak dobrze...
Kultowe narzędzia cz. 1
23.05.2014
Knipex - firma, która odkryła szczypce
Gorące nowości Nissens
14.08.2014
Oferta Nissens do najnowszych modeli - zdziwisz się jakich!
Rozrząd z niespodzianką!
04.07.2014
Czasem może wydawać ci się, że silnik ma łańcuch, ale pod...
Wymiana turbosprężarki 1.6 HDi
20.06.2014
Rewelacyjny film instruktażowy firmy Garrett. Czy w...
Eneos trafił do Polski
21.03.2014
W Japonii Eneos to olejowa marka numer 1.
W Polsce -...
Olej w przezroczystym aucie!
19.03.2014
W nowej kampanii reklamowej Shell...
Zainwestuj w stację do wymiany płynu!
04.02.2014
TRW ogłosiło promocje na stacje do wymiany płynu...
Wymieniasz akumulator w aucie ze start stop? Uważaj!
29.10.2013
Czy wiesz, że w wybranych samochodach z...
Czy chip niszczy DKZ?
17.06.2014
LuK ostrzega: amatorski chiptuning obniża żywotność...
Dupa ćwiara i nie tylko
22.05.2014
Jak się ma polskie słowo kluczowe
"Dupa ćwiara" do...
X